niedziela, 25 marca 2012

Wiosną chcę więcej


 Pojemniejszej szuflady na łyżki, większej szafki na formy do pieczenia, nowego kredensu który lada dzień, lada dzień...


 Ale też chce mi się więcej. Chaos przeprowadzkowy minął ale urok nowego ciągle działa. Nie ominęłam żadnej okazji-ani noworocznego tortu bezowego, ani tłustoczwartkowych pączków, dnia kota, dnia działkowca, dnia jeżdżenia windą , tortu "sobota 6.15"  ("wystarczyła kanapka .. " )


Dziś jest niedziela po pracowitej sobocie.
Nie lubię niedziel bo pachną krochmalem.
Lubię marcepan i zieloną herbatę :-)

Torcik marcepanowy z kremem z zielonej herbaty



ciasto:

200 g mielonych migdałów bez skórki
100 g mąki
5 jajek
szklanka cukru
50 g stopionego , ostudzonego masła
trzy krople esencji migdałowej

Jajka i cukier ubić w mikserze aż zbieleją i mocno zwiększą objętość
Dodać mąkę zmieszaną w mielonymi migdałami, esencję, masło, wszystko lekko wymieszać szpatułką.
Wylać na płaską blachę z piekarnika i piec ok. 15 minut w 190 st. Ciasto powinno byc zarumienione ale elastyczne.

krem:

300 g mascarpone
sok z jednej cytryny
skórka otarta z jednej cytryny
łyżka zielonej herbaty w proszku
3/4 szklanki cukru pudru

Mascarpone utrzeć z cukrem pudrem, dodać herbatę, sok z cytryny, poucierać jeszcze chwilę. Jeśli kolor jest za mało intesywny można dodac kroplę zielonego barwnika spożywczego.

Krem rozporowadzić na cieście równą, cienką warstwą. Całość pociąć na 4 szerokie pasy. Zwinąć pierwszy pas w rulon, położyć go na drugim pasie , zwinąć, tak samo postępować z kolejnymi dwoma pasami. Całość ścisnąć obręczą od tortownicy lub folią aluminiową i włożyć do lodówki na 2 godziny.
Po wyjęciu boki oprószyć kakao a wierzch zieloną herbatą.


 

niedziela, 18 grudnia 2011

Coś się kończy, coś się zaczyna

To już, to za chwilę, to tylko kilka dni.
Święta w tym roku przyszły za szybko i zastały mnie siedzącą w nowym mieszkaniu pachnącym świeżą farbą.
Tydzień temu zamknęłam jednak te nowe drzwi- otworzę je w przyszłym roku, a wybór koloru farby łazienkowej może zaczekać.
Na razie staram się nie patrzeć na stos kartonów które trzeba JUŻ pakować.

Karmelowe trufle z solą morską


Kawowe czekoladki z serka kremowego



Jeden wieczór z lukrem :)






Przedświąteczne śniadanie - marcepanowe pancakes z makiem


Wesołych Świąt !

niedziela, 30 października 2011

Dziady Domowe

Efekt wczorajszego zawodu - że z poprzedniego tortu nie został nawet kawałek, który możnaby zabrać ze sobą do domu ....



Kroję natychmiast po usypaniu świeżej ziemi na wierzchu :)  - czekać nie lubię, więc nie będę.


Nakładam kolejne porcje na talerzyk i patrzę jak nad ciastem  ... zapada zmierzch  .. :)




sobota, 29 października 2011

Dziady o 18.

Każda okazja jest dobra, żeby urządzić przyjęcie.
Czy  to Halloween, czy polskie Dziady.





Ten tort to taki psikus - w składzie nie ma ani grama dyni. Lubię to warzywo, ale uważam że jest tyle innych wspaniałych smaków - tort dyniowy byłby niewykorzystaną szansą na coś naprawdę dobrego :)
Na przykład na ... czekoladowo- kawowe ciasto z pomarańczowym kremem.


Krem to trzy żółtka utarte ze szklanką cukru pudru , a następnie wymieszane z sokiem i skórką z jednej pomarańczy , 800 g mascarpone i barwnikiem spożywczym. Nie zaszkodzi kilka kropel pomarańczowej esencji.

Ciasto - dowolne, murzynek, czekoladowy biszkopt, francuskie blaciki czekoladowe bez mąki.
Zwyklę piekę 5-6 osobnych blatów , wykładam dno tortownicy starannie przyciętymi krążkami papieru do pieczenia i sprawnie wyjmuję jeden upieczony placuszek za drugim.


Czas się zbierać, przyjęcie o 18.

czwartek, 15 września 2011

Nowy rok

Wrzesień to dla mnie koniec roku. Nowy rok zaczyna się wraz z końcem wakacji, stary kończy, gdy po powrocie wkładam klucz w zamek w drzwiach.


Późne wakacje mają swoje niezaprzeczalne zalety - światło jest miękko rozproszone nad wzgórzami, słońce opala, nie pali.


Słoneczniki, których pole zaczyna się tuż za krawędzią basenu wakacyjnego domu , mają oryginalnie brązowe buzie.


Pomidory są słodsze, wieczory chłodniejsze, turystów mniej ...

Jesienne powroty to łatwiejszy krok w codzienność.




Panna cotta

500 ml śmietany 36 %
wanilia
3 łyżki cukru
1 płaska łyżka żelatyny
1 żółtko

Śmietanę zagotować z cukrem i wanilią .
Zdjąć z ognia. Przestudzic minutę , dodać żółtko i starannie wymieszać. Żelatynę namoczyć w 2-3 łyżkach wody, rozpuścić na maleńkim ogniu. Wlać do żelatyny kilka łyżek śmietany , a następnie połączyć z resztą śmietany. Całość przecedzić dwukrotnie przez sitko, aby pozbyc się ewentualnych drobiniek żelatyny lub żółtka.
Nalewać do małych miseczek, wstawić do lodówki na 3 godziny.
Przed podaniem podważyć delikatnie krawędź nożem , wytrząsnąć na talerzyk, podawać z sosem z owoców leśnych, świeżymi owocami , karmelem lub czekoladą.




poniedziałek, 20 czerwca 2011

A co dziś jemy na ....


Co dziś jemy na obiad ? Na stawiane codziennie to samo pytanie- ta sama odpowiedź. Tartę Nakarm Mnie ! Tarta ze strony 28, z okruchów chleba , boczku i koziego sera. Nieee, nie znowu ... innym razem.


Lato atakuje kolorem. Poddaję się i mnie to cieszy . Kupuję kolorowe okulary, szminkę, znowu maluję paznokcie.




Wracamy z zakupów, przy drodze sprzedają jagody.
No to co dzis jemy ta obiad ?  Tartę ... jestem złośliwa i pozwalam sobie na żart. Dziś na obiad owocowa tarta ze strony 233.
Najlepszy placek owocowy na świecie .



Tarta -placek owocowy z książki "Nakarm mnie" Billa Grangera

ciasto :
500 g mąki pszennej
60 g cukru pudru
szczypta soli
350 g masła zimnego, pokrojonego w kostkę ( a jeszcze lepiej , 200 g masła i 150 g planty)
130 ml kwaśnej smietany

nadzienie:
700 g jagód
pół szklanki cukru
3 łyżki skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej
skórka z cytryny

 do posmarowania wierzchu - żółtko, 3 łyżki cukru

Makę wymieszać z cukrem pudrem , solą i kostkami schłodzonego masła. Błyskawicznie zagnieść ciasto dodając smietanę - najlepiej robić to w malakserze lub mieszadłem do kruchego ciasta. Schłodzić.
Ceramiczną foremkę wyłożyć cienko rozwałkowanym ciastem. Wsypać wymieszane z cukrem, mąką i sokiem z cytryny jagody, przykryć płatem ciasta, dokładnie skleić brzegi. Na wierzchu zrobić 5 nacięć. Posmarować roztrzepanym żółtkiem, posypać cukrem. Piec pierwsze 10 minut w 190 st, potem zmniejszyc temperaturę do 170 i piec jeszcze 30- 35 minut. Jeśli wierzch się zbytnio zarumienia- przykryc aluminiową folią.

Naprawdę Naj Naj - z brzoskwiniami.



wtorek, 29 marca 2011

Podobno...

Podobno ... jest wiosna


Podobno ... przed oknem galerii stanęłam jak wryta. Zobacz, to przecież ja !


Podobno... różowy kolor poprawia nastrój. Choćby w kolczykach.


Podobno...
Podobno przed wojną istniała w Warszawie cukiernia sprzedająca tylko jeden rodzaj ciastek- śmietankowe, kruche babeczki nadziewane waniliowym kremem.


Ciasto:
200 g masła, 400 g mąki, 50 g cukru pudru, 5 żółtek, 2 łyżki śmietany

Masło posiekać z mąką, dodać cukier, żółtka, śmietanę i zagnieść szybko kruche ciasto. Włożyć na godzinę do lodówki.


Krem:
6 żółtek, 100 g cukru, 4 łyżki mąki, wanilia, 1 1/2 szklanki tłustego mleka,
1/2 szklanki śmietanki 36 %,

Żółtka utrzeć z cukrem na kogiel- mogiel. Zmiksować z mąką , mlekiem , śmietanką i wanilią, wlać do rondelka i gotować na małym ogniu ciągle mieszająć, aż masa zgęstnieje. Pod koniec zwiększyć ogień, zagotować i od razu przełożyć do miski do ostygnięcia.

Foremki na babeczki lekko smarować masłem, wylepiać cienko ciastem i napełniać chłodnym kremem - do 3/4 pojemności. Z ciasta formować cienkie placuszki , przykrywać nimi wierzch babeczek i starannie zalepiać brzegi. Piec około 20 minut w 200 st.C - u mnie na samym dole piekarnika, aby babeczki ładnie przyrumieniły się od spodu .